Okiem Samozwańczego Autorytetu: "Niespodzianka, ale nie sensacja"

  • 2026-02-11 05:07

Co za historia, w powietrzu wisi kicz - śpiewał kiedyś Krzysztof Cugowski do magicznych dźwięków syntezatora Romualda Lipki. Bez wątpienia niesamowita historia. Dokładnie rok temu Kacper Tomasiak szykował się do mistrzostw świata juniorów w Lake Placid, ale bardziej liczono tam na Klemensa Joniaka. A 9. lutego 2026 roku wpisał się na wiele różnych list, które będę wymieniał później. Ale przede wszystkim zapisał się w historii.

Niespodzianka? Tak. Sensacja? Nie. Przecież wielu z nas po cichu, albo nawet i głośno liczyło na ten medal. Tyle, że to było chciejstwo. Chciejstwo wynikające z pragnienia sukcesów, z frustracji, tęsknoty i kaca. Bo nie ukrywajmy - to są rzeczy, które definiują najlepiej polskiego kibica skoków narciarskich AD 2026. No dobra, ma talent. No dobra, ma dobrą psychikę, więc na dużej imprezie ma większe niż szanse, niż na przykład taki kartonowy Janek. No dobra, ma atomowe odbicie, zatem na skoczniach normalnych jego szanse rosną. Ale ludzie, pokładaliśmy nadzieje chłopaku, który rok wcześniej startował w FIS Cupie! I nie zawsze udawało mu się tam punktować. A jak już złapał tam dwa podia, to dostał szansę w pucharze kontynentalnym, ale to było dopiero pod koniec lutego, mniej, niż rok temu. I radził sobie tak średnio. Bywały miejsca w czwartej, trzeciej, ostatecznie drugiej dziesiątce. Tak, rok temu Tomasiak to była nisza, kojarzona tylko przez wąskie grono kibiców. Dopiero w maju przeniósł się z kadry juniorskiej do kadry B i nadal oficjalnie jest w tej kadrze B. Zatem podkreślmy - pokładaliśmy nadzieje w juniorze, członku kadry B, który jeszcze nie stanął indywidualnie na podium. Najwyżej w konkursie był na piątym miejscu. Skoki na czołową trójkę pokazywał sporadycznie. W takim kolesiu pokładaliśmy nasze nadzieje.

Tomahawk z Bielska-Białej

Kacper pokazał, że nadzieje nie są płonne, gdy w jednym z treningów na Stadio del salto Giuseppe Dal Ben, na owej skoczni HS 107, na której miał walczyć o medale, zajął drugie miejsce. Gdy kolejny już dzień bohaterowie tej zimy - Prevc, Lanišek, Kobayashi spisywali się poniżej oczekiwań. Wtedy te nadzieje miały już solidną podbudowę. Pokazał, że stać go na skoki na ścisłą czołówkę a i w innych nie odstawał od tej czołówki za bardzo.

Ale to nadal był tylko jeden skok. A do medalu są potrzebne dwa takie skoki z rzędu. A że Kacper to potrafi, nie pokazał jeszcze ani razu. Trzeba było liczyć na to, że ten pierwszy raz pokaże to w najlepszym możliwym momencie. Najważniejszym możliwym momencie. Najtrudniejszym możliwym momencie. Chłopaku! Ty się nad sobą zastanów! Zastanów się! Coś Ty zrobił! Ty zachwyciłeś 40 milionów Polaków! Ludzi, którzy przychodzili na skocznię i wydawali ostatnie pieniądze, na bilet, kawałek zimnej pizzy i espresso! 

Ten konkurs to była poezja. Wiem, że trochę się powtarzam tej zimy, ale myślę, że każdy kto go widział, nie zapomni go nigdy. Konkurs naprawdę ciekawy, emocjonujący, piękny. Od samego początku naznaczony dalekimi skokami outsiderów, którzy radowali serca swoich kibiców. Potem przyszły skoki Pawła Wąska i Kamila Stocha i nasze nastroje zjechały w dół jak Robert Mateja w 2004 roku po zeskoku Velikanki. Wiedzieliśmy, że Kacper Tomasiak jest jedynym, który może nam je poprawić i uratować honor polskich skoków na włoskich Igrzyskach. I jakże on je uratował i jakże on nas uradował! Ten skok w pierwszej serii był niezły, ale przecież wtedy jeszcze nikt z nas nie przypuszczał, że wspaniały junior z Bielska-Białej będzie na półmetku czwarty ze stratą 0,1 punktu do podium! Dopiero z kolejnymi skokami docenialiśmy pierwszoseryjny wyczyn Kacpra coraz bardziej. A gdy po skoku Domena Prevca wyświetliły się wyniki, do wszystkich już chyba dotarło, że dzieją że rzeczy wielkie. Chyba już wielu wierzyło, że po drugiej serii na podium zabraknie Valentina Fouberta, ale przecież zamiast Tomasiaka mógł się tam pojawić Ryōyū Kobayashi, Domen Prevc czy Marius Lindvik. 

Gregor Deschwanden

Drugi skok, to już była magia. Przypomnijmy: Kacper Tomasiak w drugiej serii wyrównał rekord skoczni ustanowiony chwilę wcześniej przez Deschwandena (107 metrów) i oddał najlepiej oceniany skok - 58 punktów (ex-aequo z mistrzem - Raimundem). Wyprzedził nie tylko Valentina Fouberta, ale i Kristoffera Sundala. Wypracował sobie też przewagę nad Deschwandenem, z ktrym przecież zajmował ex-aequo czwartą pozycję po pierwszym skoku. 

 

Nawiasem mówiąc, dziwna trochę ta polityka notowania rekordów skoczni. Poprzedni rekord należał do Adama Małysza i wynosił 107,5 metra. Skocznię przebudowano, ok. Ale to nadal jest de facto ta sama skocznia. Skocznia normalna w Predazzo. Na tym samym stadionie w tym samym miejscu. A po co się przebudowuje skocznie? Żeby skakać coraz dalej. Tę skocznię powiększono, zarówno pod względem punktu K (z 95 na 98 metrów), jak i rozmiaru (ze 104 na 107 metrów).  To jaki jest sens notowania nowych rekordów, krótszych od tych starych? Chyba tylko marketingowy. No ale dobrze, niech będzie, reprezentant Klimczoka Bystra wywalczył ten medal z rekordem skoczni, jeszcze lepiej brzmi i wygląda. 

Kacper zatem wpisał się na listę medalistów olimpijskich i to od razu jako najmłodszy w historii medalista zimowych igrzysk. Poprzednim był Wojciech Fortuna (19 lat i 193 dni). Tomasiak wywalczył medal 20 dni po swoich 19 urodzinach. Nie zwykła sprawa. Powiem Wam, że symbolika pewnych wydarzeń zawsze wywołuje we mnie ciarki.  Kilka godzin przed srebrnymi skokami Kacpra, na cmentarzu parafialnym w Kamienicy (dzielnica Bielska-Białej) pochowano Mariana Kasprzyka (22.09.1939-02.02.2026). Nieco wcześniej w katedrze Św. Mikołaja odbyła się uroczysta msza pogrzebowa. Sztandar Olimpijski przy trumnie trzymała Julia Szeremeta - wicemistrzyni olimpijska z Paryża. Marian Kasprzyk był wybitnym bokserem. Medalistą olimpijskim z Rzymu (brąz, 1960) i Tokio (złoto, 1964). Przy okazji tego drugiego medalu został bohaterem narodowym. W finale walczył z reprezentantem ZSRR  i w pierwszej rundzie złamał kciuk. Pomimo tego wygrał walkę i został mistrzem olimpijskim. Mieszkańcy miasta tłumnie żegnali swojego honorowego mieszkańca, które największe sukcesy odnosił w barwach BBTS-u Bielsko-Biała. Jeszcze nie zgasły pierwsze znicze na jego grobie, a miasto już miało nowego bohatera i nowego medalistę olimpijskiego. 

Trzy stopnie podium - czterech medalistów

Wobec tej ciekawostki literacko-sportowa klamra o kończącym tej zimy karierę Kamilu Stochu i zdobywającym swój pierwszy (i na pewno nie ostatni!) medal Kacprze Tomasiaku wydaje się banalna i już nieco wyświechtana. Ale niech wybrzmi. Niech Kacper będzie dla całych polskich skoków tym, kim już się stał dla mieszkańców swojego miasta. Następcą, który przejął pałeczkę. Tak, jak Kamil stał się następcą Małysza, gdy wygrywał swoje pierwsze konkursy pucharu świata w sezonie, gdy karierę kończył Orzeł z Wisły.


Przypomnijmy zatem raz jeszcze ten szalony rok z życia Kacpra Tomasiaka. Luty 2025 - podium pucharu FIS w Szczyrku. Potem mistrzostwa świata juniorów za oceanem, gdzie finiszował za plecami Klemensa Joniaka. Marzec 2025 - średnio udane występy w pucharze kontynentalnym. Kwiecień - w wyniku skandalu "kombinatorów norweskich" w Trondheim Red Bull odwołuje dla nich zaproszenia na Skoki do Celu i Tomasiak uzupełnia skład gwiazd na tej głośnej imprezie. Ale przecież wszyscy wiedzą, że jest tam na doczepkę i z łapanki. Maj - trafia z kadry juniorskiej do kadry B. Lato - paskudnie wyglądająca kontuzja na Wielkiej Krokwi i pierwszy start w Letnim Pucharze Kontynentalnym zakończony dyskwalifikacją. Jesień - wygrywa Letni Puchar Kontynentalny 2025 i debiutuje w Letniej Grand Prix, zajmując ósme miejsce w Klingenthal. A potem to już z grubsza wiemy. A jak ktoś nie wie, to niech poczyta artykuły na tym portalu , choćby moje wcześniejsze felietony z tej zimy. I dotarliśmy tu, gdzie dotarliśmy. Do Val di Fiemme, Predazzo, gdzie na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina d'Ampezzo młodziutki Bielszczanin odcisnął swoje piętno i wyrył swoje nazwisko na tej samej tabliczce, co wielcy poprzednicy - Adam Małysz i Kamil Stoch. Czy czeka go równie wielka kariera co ich? A któż to wie? Ale mam za tym bardzo poważny, ważki, twardy i poparty całym moim samozwańczym autorytetem argument. Argument brzmi "A dlaczegóż by nie?!" Orzeł z Wisły, Rakieta z Zębu i Tomahawk z Bielska-Białej. Sam nie wiem, w którym przydomku zakochałem się bardziej, ale takich dwóch jak te trzy, to nie ma ani jednego!

Gruppengeist

No dobra, dobra. Trochę się dałem ponieść. Na razie to Kacper musi gonić takich skoczków jak Piotr Fijas, Dawid Kubacki czy Piotr Żyła. Ale przecież żaden z nich nie przywiózł z Predazzo indywidualnego medalu. Dlatego skojarzenia Kacpra z dwiema wyżej wspomnianymi legendami polskich skoków są uprawnione. A żeby mu sodówka nie uderzyła do głowy, to przypomnijmy, że na razie to chłopak jeszcze w pucharze świata nie stawał na podium. Aczkolwiek co do sodówki, to wszyscy, którzy go znają, mówią, że nie ma o tym mowy. Kacper jest tak poukładany, że wręcz nudny. Tu nie będzie żadnego nykanenowania proszę państwa. Lektor w kościele, wzorowy uczeń zarówno w ocenach jak i zachowaniu, mądry chłopak wykonujący bez szemrania polecenia trenerów, kalkulujący, podchodzący do wszystkiego na chłodno, spokojnie, odpowiedzialny starszy brat czwórki rodzeństwa. Każda zatroskana o swoją córkę mamusia chciałaby takiego kandydata na narzeczonego. 


W jakich my czasach żyjemy. Od 2002 roku, nasi skoczkowie zdobywają medale na każdej olimpiadzie, wyjąwszy Turyn. A przecież i tam Adam Małysz był w jednym z konkursów w czołowej dziesiątce. Może i to był jakiś podświadomy filar naszego chciejstwa? Że jak Igrzyska, to jakiś medal musi być? Że skoro cztery kata temu w Chinach wyskakał nam brąz ni gruchy ni z pietruchy pogrążony w głębokim kryzysie Kubacki, to we Włoszech tym bardziej musiał nam go wyskakać pukający coraz odważniej do czołówki Tomasiak? I skoro Dawid miał wtedy brąz, to Kacper musi mieć srebro? Jest jakaś logika w tym braku logiki. Jest jakaś metoda w tym szaleństwie. Bo przecież ten medal wymyka się racjonalnemu myśleniu. Przecież my tej zimy leżymy i kwiczymy. A jednak w Cortinie mamy już rozdane trzy komplety medali w skokach i Austria na razie nie ma nic, a my mamy srebro. Bo indywidualnie bez medali są na razie dotychczasowi bohaterowie sezonu - Prevc, Kobayashi, Lanišek. Ale tak jak Ania Twardosz zajęła w swoim konkursie najlepsze miejsce tej zimy (wyrównane), tak samo Kacper Tomasiak zajął w swoim medalowym debiucie najlepsze miejsce. Cóż za wyczucie czasu! Ania oczywiście musi być w cieniu Kacpra, ale doceńmy ją. Czołowa dziesiątka na Igrzyskach. Najlepsze miejsce w historii. 

Niestety, to tylko listki figowe. Pozostałe wyniki - czy to indywidualne Poli Bełtowskiej, Pawła Wąska i Kamila Stocha, czy to wynik naszej drużyny mieszanej (pokonaliśmy jedynie Rumunię) czy ogólnie wyniki w pucharze świata - to obraz smutny. Obraz biedy z nędzą. A lwia część sezonu już za nami. Ale na narzekania przyjdzie jeszcze czas. Nie psujmy sobie nastroju, jeszcze jest czas radości i świętowania.

Banzai!

Tym bardziej, że szalonych historii jest więcej. Historia Tomasiaka jest filmowa? To co powiecie o Deschwandenie? Wydawało się, że podstarzały (za chwilę mu stuknie 35 lat) Szwajcar wszystko co najlepsze ma już za sobą. Dwa poprzednie sezony miał najlepsze w karierze, okraszone podiami. Chłopina tej zimy najwyżej dochrapał się dziesiątego miejsca (trzykrotnie). Ale aż 7 razy zdarzyło mu się nie wejść do drugiej serii. Ostatnimi tygodniami wręcz rolę lidera kadry przejmował już od niego Sandro Hauswirth. Gregor zajął 30. miejsce na mistrzostwach świata w lotach, z Willingen wrócił bez punktów. W treningach olimpijskich - marazm. Aż tu nagle po rozmowie z trenerami serwisant Björn Schneider wsiada w samochód i zapieprza 400 km przez zaśnieżone Alpy po inne narty. Przypominam, w tych zaśnieżonych Alpach tuż przed Igrzyskami zdarzały się takie historie, że autokary z dziennikarzami dojeżdżały nie miejsce rankiem, zamiast wieczorem. Potem 400 km z powrotem i na tych nartach Deschwanden skacze po brązowy medal. Po pierwszej serii jest ex-aequo z Tomasiakiem po drugiej ląduje na najniższym stopniu podium z Renem Nikaidō. Na podium musi wystąpić w pożyczonej kurtce, bo tak bardzo nie wierzył w jakikolwiek sukces, że nie zabrał galowego wdzianka. No mamy tu kolejną underdog story na miarę Hollywood. Ja już to widzę oczami wyobraźni proszę wycieczki, już to widzę. Zasypana droga i zmiana trasy niczym w Drużynie Pierścienia. Klejące się od zaspania oczy i samochód jadący prosto na czołówkę z ciężarówką. Auto serwismana wiszące dwoma kołami nad przepaścią. Trener i skoczek czekający na narty do ostatniej chwili przed konkursem. Członkowie bawarskiej orkiestry dętej jadący na imprezę karnawałową do Tarentu, ratujący dzielnego serwismana z opresji i podwożący go swoim wesołym autobusikiem, częstujący go golonką i rozgrzewającą Jagatee. Jodłujący i grający na akordeonach i puzonach poklepujący go po plecach, że na pewno zdążą, bo jednooki Hans jest najlepszym kierowcą w powiecie. Widzicie to ze mną kochani? W roli Deschwandena  Timothée Chalamet. W roli Bine Norcicia - Tom Hardy. Serwismana gra Sebastian Stan. No i oczywiście Letitia Wright albo Lupita Nyong'o jako Marysia Grzywa!

Historia mistrza olimpijskiego - Phillipa Raimunda też nadaje się na ekran. Tu bym widział ciężki, psychologiczny dramat sportowy opisujący trudne relacje Niemca z Mariusem Lindvikiem. Tyle, że sytuacja jest rozwojowa, więc na razie nie ma pomysłu na koniec. Ale na pewno nie mógłby to być happy end.

Anna Twardosz

Za to ja już będę zmierzał do endu. Choć Igrzyska w wykonaniu skoczków dopiero na półmetku. Zakończyliśmy przygody na skoczni normalnej, teraz skoczkowie przenoszą się na skocznię dużą. A tam tylko jedno jest pewne - Domen Prevc na pewno wywalczy medal.

Cytat zupełnie na temat:
"Kibicowałem. Robiłem zdjęcia. Miałem trąbkę, którą przemyciłem przez bramkę, bo nie wolno było wnosić. Było takie zamieszanie, że pani chciała mi ją odebrać, ale ją schowałem i wszedłem z powrotem. W pierwszej serii dmuchałem, potem pomyślałem 'kurcze, może jednak nie dmuchać. Może lepiej oglądać i zobaczyć co się dzieje'."
Były skoczek, prezes PZN, Adam Małysz

Tak to jest, Proszę Wycieczki, jak były skoczek po raz pierwszy wchodzi na trybuny i nie wie co robić. Dobrze, że wokół byli bardziej doświadczeni kibice i wytłumaczyli nowicjuszowi, na czym polega kibicowanie.

A tak na poważnie, to ukłony dla Pana Prezesa, że zrezygnował z akredytacji, kupił normalnie bilet i poszedł na trybuny. Gest warty docenienia na takiej imprezie. 

Cytat zupełnie nie na temat:
"Społeczeństwo bez przeszłości to zbiegowisko"
Stanisław Lem

Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.

***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.

P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.

Marcin Hetnał, źródło: Informacja własna
oglądalność: (8649) komentarze: (75)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Ondraszek doświadczony
    @Marek38

    Chyba jednak trzeba przyznać rację tej decyzji. Kacper jeszcze w tym sezonie może się wykazać na mamutach. Kto wie, może dzięki temu doświadczeniu poprawi technikę lotu, a co za tym idzie, stanie się jeszcze lepszym zawodnikiem. Jednak przygotowanie go na NH, dzisiaj się broni.

  • Kolos profesor
    @Marek38

    Kto mówi, żeby w ogóle nie wysyłać? Sęk w tym żeby robić to w odpowiednim momencie. A tuż przed igrzyskami byłby to fatalny pomysł.

    Gdyby Kacper Tomasiak pojechał na MŚ w Lotach to prawdopodobnie nie zdobyłby medalu na igrzyskach...

  • Marek38 bywalec
    @Kolos

    No tak najlepiej nie wysyłajmy go w ogóle na mamuta bo to skocznia za duża i za nie bezpieczna jak niegdyś szeryf Thunbichler i jego inteligencja gdy do Ruki bał się zabrać skoczków żeby sobie nie zrobili krzywdy. Proponuję żeby nawet do Planicy nie jechał i w tym czasie wystartował na jakimś COC w Szczyrku czy gdzie tam będzie bo przecież on jest za młody, to przecież dzieciak który ma czas na debiut i poczeka sobie niedługo bo jakieś skromne tam 10 lat, ale najważniejsze jego bezpieczeństwo bez dwóch zdań! Do Vikersund za Tomasiaka najlepiej Stękałę odkurzyć albo Wolnego, Zniszczoł obowiązkowo no i Żyła. Tomasiak za młody przecież i skocznia taka niebezpieczna dla niego:-)
    Pasuje to do twojego intelingentnego wywodu? Mam nadzieje że usatysfakcjonowany wypowiedzą.

  • Kornuty weteran
    @KraftiJestFantasti

    Przykre ale prawdziwe. Stoch i Wąsek na dużej skoczni powinni załapać się do trzydziestki.

  • Kolos profesor

    No i gdzie są wszyscy którzy chcieli wypychać Kacpra na MŚ w lotach? Jak widać miałem rację, że naszą racją stanu było nie posyłanie tam Kacpra. A twierdziłem, że Kacper nie powinien tam jechać, jeszcze zanim Maciej Maciusiak to oficjalnie ogłosił....

  • Kolos profesor
    @jma

    Tylko jaka sensacja? Kacper Tomasiak cały sezon skacze na pogranicze pierwszej i drugiej dziesiątki. Dwa piąte miejsca miał. Dużo zyskuje na normalnych skoczniach. A do tego kwestia przerwy przed IO (czy podziała na plus czy na minus - wychodzi, że na plus). Dlatego niespodzianka bo predyspozycje były, potrzebne były tylko sprzyjające okoliczności i wybitne skoki. I akurat wyszło to wszystko na igrzyskach.

    Sensacją byłoby zdobycie medalu wbrew logice, wbrew wynikom całego sezonu czy nawet kariery.

    Dlatego sensacją można nazwać brązowy medal Deschwandena. Ale nie srebro Kacpra.

  • Bart9 początkujący
    @Pavel

    Dobrze powiedziane, co zdaje się potwierdzać tez liczba łapek w górę. Trafiłeś w sedno

  • jma profesor
    @MarcinBB

    Myślę "Partia", piszę "Lenin" :). Oczywiście, że chodziło mi o odpadanie po I serii. Ale ciekawostka skądinąd ciekawa, że Deschwandenowi od tak dawna nie przytrafiła się wpadka z nieprzejściem kwalifikacji.

  • MarcinBB redaktor
    @jma

    Nie w ramach czepiania się, tylko z racji wierności faktom. Jeśli nie miałeś na myśli "często odpadał w pierwszej serii" to Deschwanden ostatni raz odpadł w kwalifikacjach w 2019.

  • Odlotowo_4567 weteran

    Gdy spojrzałem na zdjęcie tytułowe, przypomniałem sobie o jeszcze jednym interesującym szczególe. Podczas zawodów na skoczni normalnej Kacper zaprezentował nam się po raz pierwszy w nowych goglach. W starych soczewki były przezroczyste, a w nowych są one koloru pomarańczowego - odblaskowe i kontrastowe.

  • Askame stały bywalec
    @alo

    Kacper wydaje mi się lotny w powietrzu ostatnio od ostatniego chyba skoku w Sapporo dużo bardziej agresywnie idzie w drugiej fazie lotu

  • jma profesor

    To gdzie kończy się niespodzianka a zaczyna się sensacja? My pasjonaci skoków możemy powiedzieć że w zasadzie każdy skoczek potrafi - jak to skoczek - zaskoczyć. Na każdego przeciętniaka (nie mówimy o słabeuszach pokroju Caciny) może spłynąć ten promień geniuszu choćby na małą chwilę. Pamiętamy weekend Ziobry 2 podia PŚ w tym 1 najwyższe. Nigdy potem nie zbliżył się do tego wyniku. Jan Matura - solidny przeciętniak przez lata i przebłysk po 30-tce. Najpierw 2 zwycięstwa w Japonii, krótko po tym 2 podia u siebie. I znów - nigdy nie zbliżył się do tego wyniku. O Benkoviczu już nie będę rozpisywał - jedyne indywidualne podia kariery to te z jednego tygodnia MŚ.
    Zatem zakładając że każdy solidny zawodnik może wyskoczyć to sensacją byłby medal Palosaariego, Kapustika, że o Spulberze nie wspomnę, a cała reszta to już tylko niespodzianki.
    Nie zawężajmy tego pola "sensacji" zanadto. Dla mnie jednak srebro Tomasiaka to wynik ocierający się o sensację. Zawodnik, który ma 2 piąte miejsca w PŚ, który zgarnia srebro to wynik podpadający pod sensację. Było wiadomo, że kiedyś to podium przyjdzie, było wiadomo że normalna skocznia zwiększa jego szanse, ale że tak nagle. To jednak taka mała sensacja :). Podium Deschwandena - to już sensacja. Ledwo wchodził do pierwszej 10, często odpadał w kwali a tu - bach - podium. Niespodzianką to było zwycięstwo Raimunda, to był solidny zawodnik na podium ale do tej pory nie pokazywał "genu zwycięzcy". Może i był faworytem nawet do złota, ale takim z drugiego szeregu. I jedynym spoza kategorii sensacja/niespodzianka to Ren Nikaido.

  • alo profesor

    Ciekawi mnie czy Kacper zaprzeczy teorii która mówi że na dużej skoczni będzie tracił. Mam nadzieję że będzie się równie często wbijał do czołówki jak na normalnej. Nie mniej zakończenie konkursu na dużej w czołowej dziesiątce będzie też sukcesem

  • Alberto bywalec
    Podsumowanie moich typów:

    Najpierw kobiety:
    Typowałem Prevc Eder Maruyama
    Trafione trzecie miejsce Maruyamy i podium Prevc. Całkiem nieźle jak na to że Prevc rozczarowała.
    Mężczyźni:
    Przed treningami stawiałem na podium Prevc Nikaido Kobayashi, a po treningach zamieniłem Ryoya na Embachera. Zamiana nic nie dała i tak tylko podium Nikaido zostało trafione. U mężczyzn oczekiwałem że więcej trafię, więc tylko jedno podium to słabo.
    Mikst:
    Przed treningami dałem Słowenia Japonia Norwegia, a w dniu konkursu dałem Japonia Norwegia Niemcy.
    Lepsze typy były te wcześniejsze xd, bo tam trafiona Słowenia idealnie i zamienione tylko Japonia i Norwegia. Z tych drugich gorzej, Norwegia idealnie i podium Słowenii. Generalnie najlepsze typy były w mikście, ale wniosek jest jeden: Nie należy zmieniać typów, bo to nic daje, a nawet przeszkadza.

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Filigranowy_japonczyk

    Red Bull oczywiście, że tak, natomiast myślę, że wiele polskich firm również walczyłoby, aby reklamować się na kasku srebrnego medalisty IO. 😉

  • Odlotowo_4567 weteran
    Podsumowanie typów - normalna skocznia

    HS107/k. indywidualny kobiet
    1. Nika Prevc
    2. Eirin Maria Kvandal
    3. Lisa Eder
    15. Anna Twardosz
    36. Pola Bełtowska
    HS107/k. indywidualny mężczyzn
    1. Domen Prevc
    2. Marius Lindvik
    3. Ren Nikaido
    5. Kacper Tomasiak
    12. Paweł Wąsek
    20. Kamil Stoch
    HS107/k. drużyn mieszanych
    1. Słowenia
    2. Japonia
    3. Norwegia
    6. Polska
    Tym razem typowanie nie wyszło mi aż tak dobrze, jak podczas TCS i przewidywania rezultatów par KO. Na normalnej skoczni u kobiet wyszła niezła klątwa, nic nie trafiłem na podium, ale opłaciło się postawić na wysoką pozycję Ani, której wynik nawet przerósł moje oczekiwania. Zawodniczki, które widziałbym przed konkursem na podium oraz Polę znacząco przeceniłem.
    U mężczyzn Ren idealnie trafiony na 3. pozycji, Kacper jeszcze lepiej, cała reszta dużo słabiej niż myślałem.
    W mikście idealnie obstawione drużyny na podium i zwycięska drużyna, jedynie 2. i 3. miejsce w złej kolejności. Jednak przy obstawianiu Polski to chyba mi się włączyło myślenie życzeniowe xD.

  • Maroo9g bywalec

    Bardzo ciekawy artykuł, nie sądziłem sam nawet po treningach przyznam się bez bicia że Kacper będzie wicemistrzem Olimpijskim ,maks dawałem mu miejsca 4-8 czapki z głów i ukłony jeszcze raz dla niego 🙂

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Kolos

    Owszem, Norwegia dostała DSQ dopiero w 2. serii, w której skakała nie tylko Japonia, jak rozumiem Twój komentarz, ale również Austria. Tylko Niemcy nie awansowały do finału w wyniku dyskwalifikacji. Gdyby do nich nie doszło, Polska byłaby najpewniej na 8. pozycji. Uważam, że wtedy spadłaby spora krytyka na nasze skoczkinie, bo byłby argument, że wygraliśmy jedynie z Czechami i Chinami, czyli totalnymi outsiderami. A tak przez DSQ obraz sytuacji się zamazał.
    Celem mojego komentarza było bardziej pokazanie, jakie szczęście miały Konderla i Rajda w 2022 r. oraz jakiego pecha miała Bełtowska wczoraj. To wszystko to właśnie przyczyna, dlaczego została potraktowana w sposób tak niedorzeczny i bezlitosny.
    Jeszcze jedno - to nie poziom kobiet tak wzrósł, tylko pojawiło się więcej reprezentacji na równym poziomie, zdolnych do walki o miejsca 6-8. W dużym stopniu to także zasługa poprawy u mężczyzn - chodzi o Finlandię, Francję, Włochy oraz Chiny.

  • DomenPrevcFan doświadczony
    @DomenPrevcFan

    W mikście obstawiałam Słowenię przed Japonią i Austrią, zwycięzca (jak i przewidywany skład drużyny) tym razem trafiony, myślałam że będzie na żyletki z Japonią, a tu Azjaci przegrali jeszcze z Norwegią. Nie spodziewałam się takiej słabej postawy Austriaków a i Norwegów nie doceniłam. Ale i tak poszlo lepiej niż typowanie indywidualnych.

  • ASJ_212 profesor

    Na PK do Oberhofu jedzie ten sam skład co do Kranja

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl