Dawid Kubacki bez punktów PŚ w lotach na Kulm. „Mamuty rządzą się swoimi prawami”

  • 2026-03-01 14:20

Weekend lotów w Bad Mitterndorf nie przyniósł Dawidowi Kubackiemu przełomu. W piątek 35-latek nie przebrnął kwalifikacji. Przy drugim, niedzielnym podejściu zdołał wejść do konkursowej „40”, ale nie awansował do finałowej trzydziestki, kończąc rywalizację na 37. miejscu. Po zawodach szczegółowo przeanalizował to, co wydarzyło się na Kulm.

Czy niedzielny występ był kontynuacją piątkowej pracy, czy jednak Kubacki wprowadził pewne korekty względem pierwszego dnia rywalizacji w Austrii?

- Jedno i drugie. Już w piątek podstawą było to, żeby „nie szarpać się” górą na progu i zachować jak najwięcej prędkości po wybiciu. Wtedy się to nie udało. Dzisiaj w kwalifikacjach wyglądało to trochę lepiej, ale ta góra wciąż miała w tym swój udział.

W pierwszej serii konkursowej czuł wyraźną poprawę.

- Wydawało mi się, że dużo lepiej utrzymałem tę sylwetkę, łatwiej dostałem się nad narty zaraz za progiem. Była wysokość, była prędkość. W powietrzu już miałem myśli, że to złapie, że poleci. Byłem nakręcony. Ale w drugiej fazie prawdopodobnie popełniłem błąd - trzymałem układ rozpędzający, a zbliżała się ziemia. Zamiast trochę popuścić i dać się odciągnąć od spadu, zablokowało się to na 190. metrze.

Kubacki podkreśla, że nie chodzi o bezrefleksyjne „wałkowanie” nagrań, lecz o zrozumienie mechanizmu.

- Wizja była jasna. Analizując z trenerem, widać było, że udział górnej części sylwetki przy odbiciu jest. Wylatuję trochę wyżej, lekko mnie hamuje, dokładam do nart, żeby nadgonić prędkość, narty delikatnie odchodzą i znowu muszę czekać. A kiedy wylatuję za bulę, jestem już zastawiony bez prędkości i to jest tylko spadanie do miejsca, gdzie skocznia mnie „wyrzuciła”.

W niedzielę progres był zauważalny, ale w powietrzu zabrakło właściwego czucia.

- Z progu było lepiej, ale w drugiej fazie zamiast dać się trochę wynieść, trzymałem układ z nadzieją, że samo złapie. A tutaj na lotach jest paradoks - im gorzej ci idzie, tym mniej masz szans, żeby spróbować jeszcze raz.

Czy kolejne trudne loty zniechęcają? Kubacki nie zamierza się poddawać.

- Jak każdy weekend, to praca z dnia na dzień. Nigdy nie byłem wybitnym lotnikiem, ale się staram. To, że jest trudniej, nie znaczy, że trzeba się poddać.

Podopieczny trenera Macieja Maciusiaka zauważa, że na mniejszych obiektach udało się zbudować pewien fundament.

- Na mistrzostwach Polski czy treningu w Zakopanem wyglądało to przyzwoicie. Ale mamut rządzi się swoimi prawami i tutaj to się nie potwierdziło. Wygląda, jakby na mniejszej skoczni to działało, ale mamut wymaga więcej i tego dziś nie udało się utrzymać.

Zdaniem Kubackiego to nie kwestia sprzętu czy „archaicznego” stylu, lecz charakterystyki lotów.

- One potęgują błędy. Gdybyśmy nie umieli latać, to Piotrek Żyła też by nie umiał. A widać, że się da. Tylko mamut wymaga złapania czucia. Dla niektórych to naturalne. Są zawodnicy, którzy cały sezon mogą nie błyszczeć, a przyjeżdżają na mamuta i ładują na sam dół. A są tacy, którzy na normalnych skoczniach skaczą dobrze, a tutaj się męczą - jak chociażby ja.

Margines błędu jest minimalny.

- To są naprawdę drobne ruchy i ustawienia ciała. Niby na wideo wygląda dobrze, a nagle hop - zastawiony i nie leci. Czasem jak człowiek pocisnął, to nartki w dół i lądowało się jeszcze bliżej. To naprawdę cienka granica między tym, czy zaczniesz odlatywać, czy spadniesz bliżej do spadu.

Korespondencja z Bad Mitterndorf, Dominik Formela


Piotr Bąk, źródło: Informacja własna
oglądalność: (1140) komentarze: (8)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor

    W Lahti da do wiwatu! Bo gdzie, jak nie tam?

  • arabesque bywalec
    @ms_

    Przyjmijmy, że odnosił się do PK, gdzie skakali z granicy korony drzew

  • farflun początkujący
    @ms_

    Jego wypowiedzi od dawna trącą lekkim odklejeniem. Szkoda, że nie jest ani razu w stanie przyznać że jest po prostu kompletnie bez formy. Honor nie pozwala mu na pełne skrytykowanie siebie.

  • Mucha125 profesor

    Kubacki nie powinien był jechać na mamuta. W Planicy także nie powinno go być

  • ms_ profesor

    "A są tacy, którzy na normalnych skoczniach skaczą dobrze, a tutaj się męczą - jak chociażby ja".

    Nie no Dawid chyba nie mówisz poważnie, że na normalnych skoczniach Ty teraz dobrze skaczesz xd

  • atalanta weteran

    Bardzo ciekawa analiza tego, co i jak trzeba robić na lotach i jak to wszystko działa.
    Niestety, to tylko tak łatwo się mówi, wykonać jest znacznie trudniej.

  • arabesque bywalec

    Jeśli przyszły sezon nie przyniesie poprawy, to za rok powinien kończyć i nie przedłużać. Za niecałe 2 tyg stuknie mu 36 lat. W przyszłym roku są MŚ, a potem okres bez istotnych imprez - dobra okazja do zakończenia tych męczarni.

  • orangebubble początkujący

    Wychodzenie z progu w stratosferę rządzi się swoimi prawami.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl