Gregor Deschwanden
fot. Tadeusz Mieczyński
Gregor Deschwanden w wieku 35 lat i 15 dni wygrywa w sobotę swój pierwszy konkurs w karierze. Tym samym staje się najstarszym debiutantem na najwyższym stopniu w podium pucharze świata. Tomofumi Naitō dokonuje tego samego dzień później w wieku 33 lat i 21 dni, co plasuje go w takim zestawieniu na trzecim miejscu - po Deschwandenie i Piusie Paschke. To jest skocznia dla starych ludzi.
W sobotę mglista, a zarazem wietrzna jak zwykle Holmenkollen, wrzuciła skoczków do bębna losującego i wypluła takie wyniki, że proszę siadać. Pierwsze w karierze zwycięstwo Gregora Deschwandena. Mam wrażenie, że rzadko bywam w jakichś większościach, zwykle moje opinie, sympatie i wyznania budzą raczej więcej sprzeciwu, niż poklasku, ale w sobotę na pewno należałem do pewnej większości. Tej, która bardzo cieszyła się ze zwycięstwa sympatycznego Helweta. I uwierzcie mi, w tym przypadku przymiotnik "sympatyczny" to nie jest tak modna w środowisku dziennikarzy sportowych zapchajdziura. To nie tak, że jak ktoś nie ma sukcesów, albo zupełnie nie wiemy, co o kimś napisać, bo nic o nim nie wiemy, albo jest nudny, jak powiatowy kwartalnik rolniczy, to piszemy lub mówimy "sympatyczny". To znaczy owszem, często tak bywa, nie czarujmy się. Ale w przypadku Helweta, to po prostu prawda. On naprawdę jest sympatycznym człowiekiem. Szwajcar w wieku 35 lat po raz pierwszy w historii wygrywa konkurs w pucharze świata. I w ogóle ma sezon życia, bo sezon z premierowym zwycięstwem oraz medalem olimpijskim trzeba nazwać sezonem życia. Nawet jeśli na koniec sezonu będzie niżej w klasyfikacji generalnej niżej, niż rok temu. A pewnie będzie. Ale po tym srebrnym medalu jakby Helwetowi skrzydła u ramion urosły. Albo to po prostu te narty, po które Björn Schneider zasuwał 400 kilometrów w przeddzień medalowego konkursu. W każdym razie zwyżka formy od tamtych pamiętnych zawodów rzuca się w oczy. Wygrywając po raz pierwszy z taką datą urodzenia, Grześ jest najstarszym debiutantem na najwyższym stopniu podium. Jest też najstarszym zwycięzcą konkursu z Europy i trzecim zawodnikiem w tym zestawieniu po Kasaim i Okabe.

Jest też dopiero piątym zawodnikiem z kraju lodowców i zegarków, który może pochwalić się triumfem w pucharze świata. Poprzednimi byli oczywiście Simon Ammann (23 razy) oraz Andreas Küttel (5), Stefan Zünd (4) i Hansjörg Sumi (1). Na to zwycięstwo szwajcarscy kibice musieli czekać niemal 12 lat a konkretnie 4123 dni. Tyle upłynęło od ostatniego zwycięstwa Simona Ammanna w Ruce. Skład podium uzupełnili Maximilian Ortner, oraz Naoki Nakamura. Dla obu było to dopiero trzecie podium, a zarazem najlepszy wynik w karierze. Biorąc pod uwagę miejsca w klasyfikacji generalnej zajmowane przed tym konkursem (21., 20. i 16.) było to najbardziej niespodziewane podium w tym sezonie. Z tej trójki tylko Japończykowi udało się wcześniej tej zimy znaleźć w najlepszej trójce konkursu pucharowego.
Oczywiście sobotni konkurs wyglądał też niezwykle osobliwie w klasyfikacji narodowej. Jasne, że najwięcej punktów zgromadzili Austriacy. Ale drużynowo trzecia była Szwajcaria, a czwarta Finlandia. Słoweńcy na półmetku mieli 29. Laniška i 30. Mogela. W drugiej serii trochę się poprawili i wyszarpali imponujące 21 punktów. O 6 więcej od nas i Kazachów.

Kiedy się już wydawało, że sobotni konkurs był najbardziej kuriozalnym tej zimy, przyszła niedziela. A w niedzielę wiatr nie tylko rozdawał punkty, (brak awansu do drugiej serii takich skoczków jak Kobayashi, Schuster, Tschofenig, Forfang, czy sobotni triumfator - Deschwanden), ale faktycznie zagrażał skoczkom. Ortner, Zografski, Hoffmann ratowali się przed upadkami. Raimund zrezygnował ze swojego skoku.
Drugą serię odwołano, ale należy zadać pytanie, czy kończenie pierwszej miało sens. Beneficjentem warunków został Tomofuni Naitō, który robi tej zimy prawdziwą furrorę. Cofnijmy się chwilę w czasie do 19 października zeszłego roku. Niedziela. W Klingenthal odbywa się ostatni konkurs Letniego Pucharu Kontynentalnego 2025. Tomofumi Naitō ma naprawdę świetne lato. Trzy występy - jedno zwycięstwo oraz miejsce piąte i czwarte. Ale ten ostatni konkurs mu nie wychodzi. W pierwszej serii skacze tylko 121 metrów, w dodatku w kiepskim stylu - 48,5 punktu. Wygląda na to, że z drugiej serii nici. Ale - uffff. Po podliczeniu przeliczników za wiatr i belkę, okazuje się, że wyprzedził Słoweńca Nika Gostisę Laha o 0,5 punktu (!) co da mu 30. miejsce. Gostisa Lah bez awansu, Tomofumi się przesmyknął. W drugiej serii jest odrobinę lepiej. 129 metrów i ostatecznie Japończyk z notą 208,4 pkt. zajmuje 23. miejsce. O 0,6 punktu wyprzedza Clemensa Aignera, który jest 24. Z kolei inny Austriak, Jonas Schuster, skacze 128,5 i 135 metrów i zajmuje ósme miejsce. Gdyby zdobył choćby 2,2 punktu więcej, byłby siódmy, ex-aequo z Remo Imfohem. Nas to wszystko zupełnie nie obchodzi, dla nas ważne jest to, że dzięki czwartemu miejscu w tym konkursie Kacper Tomasiak wygrywa cały cykl. Ale dla Japonii i Austrii ma to znaczenie. W klasyfikacji drugiego periodu LPK Naitō o JEDEN PUNKT wyprzedza Schustera. I to Japonia, nie Austria otrzymuje dodatkowe miejsce na pierwszy period pucharu świata, który zacznie się dwa miesiące. A skoro to dodatkowe miejsce wywalczył Tomofumi, to z niego korzysta. Choć nie ma na koncie choćby jednego punkcika pucharu świata, zaczyna sezon jako etatowy członek kadry A. Początki nie powalają na kolana. Swój debiutancki punkt zdobywa w drugim konkursie sezonu w Lillehammer. W niedzielę. Potem jest 22. miejsce w Falun, 29. w Wiśle, ale po pierwszych ośmiu konkursach ma zaledwie te dziewięć punktów. Przypominam - nie mówimy o jakimś nieopierzonym młodziku. Mówimy o facecie, który pierwszy punkcik pś wywalczył w wieku 32 lat.

Ale przychodzi 14 grudnia i mamy sensację w niedzielnym (tak, tak) konkursie w Klingenthal. Japończyk zajmuje szóste miejsce. Wielu już wtedy zwróciło na niego uwagę, choć nie wszyscy. W końcu tego dnia na podium stanęło dwóch Japończyków - Kobayashi i Nikaidō. Światła reflektorów były też skierowane na Valentina Fouberta, który zajął czwarte miejsce. Otarł się o podium, które poprzednim razem padło łupem Francuza w 2009 roku. Nawiasem mówiąc Foubert też na Holmenkollen zaznaczył dość osobliwie swoją obecność, niestety nie w taki sposób, w jaki by chciał. Otóż skoczył sobie w Oslo w plastronie z Lahti, za co zaliczył dyskwalifikację. A Naitō? Naitō po swoim wyskoku w Klingenthal wrócił do przeciętności. Albo małe punkty, albo żadnych, albo nawet odpadnięcie w kwalifikacjach. Nieco lepszy weekend zaliczył końcu w Willingen. A potem przyszły Mistrzostwa Świata w Lotach i debiut na mamucie. Japończyk przeszedł w ten weekend błyskawiczną metamorfozę. Od lądowań w stylu "oranyboskie" po złoty medal w drużynie. Tomofumi Naitō drużynowym mistrzem świata w lotach to brzmiało trochę jak żart. Ale żartem nie było. Czy ja wspomniałem, że konkurs drużynowy był w niedzielę? Nawet gdybym nie wspomniał, to przecież byłoby oczywiste. W składzie na Igrzyska się nie zmieścił, ale zaraz po Olimpiadzie był debiut w pucharze świata w lotach. Tę historię znają już wszyscy. Pierwszego dnia nieobecność, drugiego - rekord życiowy 242,5 metra oraz czwarte miejsce na pożyczonych nartach. W jakim to było dniu tygodnia? Po co pytacie, skoro wiecie? I w końcu mamy niedzielę (cóż za niespodzianka!) 15 marca 2026 roku. Wietrzna loteria - no jasne, że wietrzna loteria, ale skoro to niedziela i gdzieś tu się kręci Naitō, to wietrzna loteria musi mu przywiać pierwsze w karierze zwycięstwo w pucharze świata. I tak się odbyło, od szczęśliwego wśliźnięcia się do drugiej serii konkursu LPK w pażdzierniku, po drużynowe mistrzostwo świata w lotach i indywidualny triumf na królewskiej skoczni na wzgórzu Holmenkollen. Bez tamtego szczęśliwego zdarzenia, nie byłoby pewnie tej zimy Tomofumiego w pierwszej lidze. Ruch skrzydeł motyla w lasach Saksonii wywołuje huragany od austriackich turnii po norweskie fiordy. I tyle na temat Japończyka, który podobnie jak Szwajcar, przeżywa sezon życia w zaawansowanym wieku. I też jest autentycznie sympatyczny. Drugi w niedzielę był Anže Lanišek, a trzeci Antti Aalto. Mamy więc na podium zawodników którzy przed konkursem zajmowali w klasyfikacji generalnej odpowiednio 28., 26 oraz 7. lokatę. Też ładnie.

Tyle ciekawostek. Moim zdaniem nie ma specjalnie sensu rozpisywać się o kwestiach czysto sportowych w kontekście tej parodii zawodów. Myślę, że raczej należy załamać ręce i głośno, gorzko zapłakać na losem niegdysiejszej mekki skoków narciarskich, dziś coraz głośniej i coraz częściej nazywanej Bubelbakken. A przecież mówimy o najważniejszej skoczni narciarskiej na świecie, symbolu narodowym Norwegii, największej atrakcji turystycznej tego kraju, obiekcie o specjalnym statusie. Pierwsza skocznia stanęła na tym pięknym wzgórzu już w 1892 roku. W jej podziemiach znajduje się najstarsze na świecie muzeum narciarstwa. W czasach Zimnej Wojny znajdował sie tu również bunkier, w którym na wypadek wybuchu gorącej wojny miało znajdować się główne dowództwo NATO. Znaczenie tego obiektu dla historii światowych skoków jest nie do przecenienia. Królewska skocznia nosi to dumne miano nie tylko dlatego, że norwescy monarchowie w ramach uświęconej tradycji byli tam obecni na honorowej trybunie, ale też dlatego, że przecież członkowie norweskiej rodziny królewskiej oddawali tam skoki. A także zapraszali na wspólny obiad zwycięzców zawodów. Światowej sławy pisarz Jo Nesbo umieścił na skoczni finał jednej ze swoich najpopularniejszych powieści z cyklu o Harrym Hole, a gdy w 2010 roku otwierano najnowszą odsłonę legendarnej skoczni i Bjørn Einar Romøren "ukradł" pierwszy skok Anette Sagen, sprawa oparła się aż o parlament.

I to był początek spektakularnego upadku tego obiektu. To znaczy nie afera o to, kto dostąpił zaszczytu oddania pierwszego skoku na nowym obiekcie. Tylko sam fakt, że w miejsce wyburzonej starej skoczni, wybudowano coś tak źle zaprojektowanego, szkaradnego i niefunkcjonalnego. I absurdalnie drogiego. Już sama budowa zwiastowała problemy. Nie dość, że znacznie przeciągnęła się w czasie, to kosztowała absolutnie szokującą kwotę. Przypomnijmy - początkowo budżet opiewał na 920 milionów koron! Ostatecznie ten bubel kosztował aż 1,2 miliarda koron! W przeliczeniu na złotówki, było to wtedy 510 milionów! Mniej więcej w tym samym okresie wybudowano nowe skocznie w Wiśle-Malince oraz Garmisch-Partenkirchen. Pierwsza kosztowała 46 milionów, druga 60 milionów złotych. A przecież koszty pierwszej też wzrosły niebotycznie. Pierwotnie zakładano budżet o wysokości 5. Ten szybko okazał się mrzonką, ale skocznia byłaby może nawet o 1/3 tańsza, gdyby nie błędne badania geologiczne, osypanie się zbocza podczas budowy i potrzeba bardzo kosztownego wzmacniania tegoż zbocza metodą palowania. W przypadku drugiej koszty też wzrosły z planowanych 40 do 60 milionów. Zawirowania finansowe wokół norweskiej skoczni wywołały polityczną burzę i doprowadziły do dymisji ówczesnej przewodniczącej Komisji Sportu w Radzie Niejskiej w Oslo.
Zatem za absolutnie szokującą kwotę, Norwegowie kupili sobie upadek legendy. Szybko okazało się, że skocznia nie tylko nie utrafiła w estetyczne gusta mieszkańców Oslo, ale ze względu na swoją kontrukcję stała się jedną z najbardziej nieprzewidywalnych pod względem warunków wietrznych. Wiatr odbija się od jej poszczególnych części i gwałtownie zmienia kierunek i siłę. W miarę sprawiedliwe zawody można przeprowadzić na niej tylko przy bezwietrznej pogodzie. Trudno się dziwić, że trybuny, które przez całe dekady nie mogły pomieścić kibiców, z roku na rok zaczęły coraz bardziej pustoszeć. Do tego dołożyły się inne czynniki i ostatnimi laty konkursy bijące niegdyś na głowę frekwencją inne obiekty, stały się obrazem nędzy i rozpaczy.

Nie będę się o tym szerzej rozpisywał, bo wyszedłby mi plagiat artykułu Michała Chmielewskiego. Można sobie go znaleźć na stronach TVP. Polecam, bo Michał już rok temu opisał go kompleksowo i rzetelnie. Tak czy owak, dotarliśmy do punktu, w którym ze środowiska coraz głośniej i śmielej płyną głosy, które kiedyś wydawałyby się bluźnierstwem. By Oslo usunąć z kalendarza Pucharu Świata. Patrząc na zagadnienie z punktu widzenia tradycji, to trochę tak, jakby domagać się, by z kalendarza narciarstwa zjazdowego wyrzucić Kitzbühel . Albo Grand Prix Monte Carlo wykreślić z kalendarza F1. Ale z punktu widzenia atrakcyjności, a także opłacalności - są to opinie jak najbardziej zasadne. I wiem, że w obronie obecności Holmnekollenbakken staną natychmiast liczne zastępy kibiców. Przede wszystkim miłośników tradycji. Oraz tych, co pamiętają czasy świetności tej skoczni, albo 5 zwycięstw Adam Małysza, okrzykniętego Królem Holmenkollen. Albo tych, co hołubią w sercach doniesienia prasowe o ponad 100 tysiącach kibiców, którzy oglądali tu olimpijski konkurs skoków w 1952 roku. W tym sensie też jest to skocznia dla starych ludzi.
W Pucharze Narodów rywalizacja między Finlandią a Szwajcarią nabiera rumieńców. Dzięki zwycięstwu Grześka z Brzeszcz (nie mylić z Grzegorzem Brzęczyszczykiewiczem) Helweci w sobotę trochę odrobili, choć przecież i Nakamura dorzucił dla Japonii 60 punktów. A w niedzielę Naitō z Nakamurą znokautowali bezpośrednich rywali. My się powinniśmy cieszyć, że do końca sezonu zostało już tylko pięć konkursów, bo inaczej nasze szóste byłoby poważnie zagrożone. Zresztą polski kibic ma też wiele innych powodów, by się cieszyć, że ten sezon się już kończy.

Przynajmniej w przypadku panów. Bo w przypadku pań właśnie kończy się najbardziej udany sezon skoków w historii. Oczywiście jako kraj wciąż jesteśmy na dramatycznie niskim poziomie i pod względem systemu czy liczby skaczących dziewczyn jest w tej chwili nawet gorzej, niż bywało do tej pory. Ale w Annie Twardosz mamy wreszcie zawodniczkę, która w pucharze świata jest nie rzadkim gościem, ale stałą uczestniczką, której nazwisko kojarzą już nie tylko polscy kibice. A na poparcie tego twierdzenia mamy twardy dowód. Oto strona w Wikipedii o Annie Twardosz w języku... bengalskim. Ania, na trzy konkursy przed końcem sezonu, wystąpiła w 25 konkursach, z czego tylko raz odpadła w kwalifikacjach, a dwa razy nie awansowała do finału. Podczas tego weekendu zapewniła sobie co najmniej trzydzieste miejsce w klasyfikacji generalnej. Tym samym może wystąpić za tydzień w Vikersund. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko debiut polskiej zawodniczki na mamucie. Ania potwierdziła już, że zamierza spróbować lotów. Kolejny weekend będzie zatem historycznym dla polskich skoków kobiecych.

W lotach zadebiutuje też Kacper Tomasiak. Super, nie mogę się doczekać, jestem bardzo ciekaw, jak będzie sobie radził. W Vikersund zobaczymy też Kamila Stocha. No cóż, to wciąż numer 2 w naszej drużynie, a jego ostatni sezon jest pożegnaniem z kolejnymi skoczniami. I może tu jestem w większości, może w mniejszości, ale wiedząc, że obserwuję ostatnie skoki naszej legendy, po prostu chcę go widzieć na tych dwóch ostatnich skoczniach. Wiem, że na pewno nie jestem w tym pragnieniu jedyny. Będzie też Maciej Kot. Spoko, zapunktował w Oslo dwa razy. Będzie Piotr Żyła. No cóż. Wiadomo, że na lotach potrafi odpalić czasem jakiś lepszy skok, pokazał to nawet tej zimy, tak fatalnej dla niego. Czy to, co napisałem powyżej, to są argumenty, czy preteksty, to niech szanowni czytelnicy sami ocenią. Ale dla obecności Pawła Wąska i Aleksandra Zniszczoła to już nawet ja nie potrafię znaleźć ani argumentu, ani pretekstu. Niechby jeszcze jedną szansę oskakania się na mamucie dostał Klemens Joniak. Niechby z lotami zapoznał się Jarek Krzak lub Adam Niżnik. Przecież właśnie teraz, gdy nominalni zawodnicy kadry A są w fatalnej formie, jest do tego świetna okazja. Co innego gdybyśmy mogli od każdego z naszych wybranych spodziewać się punktów. Jak już ktoś ma odpadać w kwalifikacjach lub w pierwszej serii, to niech to będzie ktoś, kto przy okazji nabierze doświadczenia. Trener Maciej Maciusiak tłumaczy te decyzje "względami logistycznymi". Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, w czym rzecz. Przecież kadra między Oslo a Vikersund wraca do Polski.
Z ostatniej chwili:
— Marcin Hetnal (@HetnalMarcin) March 15, 2026
J.A.Forfang, sfrustrowany skokami narciarskimi, ich zagrożeniami i nieprzewidywalnością, postanowił zakończyć karierę.
Przerzuca się na kręgle.
Treningi rozpoczął natychmiast.
😉#skijumping #skijumpingfamily #Oslo @Skijumpingpl pic.twitter.com/42jeNymT1Y
Wróćmy na chwilę do pań. Nika Prevc wygrała w sobotę i wyśrubowała swoje osiągnięcia do 17 zwycięstw i 25 podiów tej zimy. Na trzy konkursy przed końcem sezonu ma już 2436 punktów, zatem z potężną nadwyżką pobiła swój własny rekord wszech czasów z poprzedniej zimy - 1933. W sumie ma już 39 zwycięstw w karierze. Drugi z konkursów wygrała Yūki Itō. Dwukrotnie druga była Nozomi Maruyma i dzięki temu umocniła się na drugiej pozycji w klasyfikacji. Dwukrotnie trzecia była Anna Odine Strøm, więc umocniła się na trzeciej. Podobnie jak w Lahti czy w Oslo, panie będą już do końca sezonu skakać razem z panami. Z tym, że w Vikersund będą miały dwa konkursy, w których wystąpi najlepsza "30", a w Planicy już tylko jeden i tam wystąpi najlepsza "15".
| Czołówka weekendu w Oslo | |||||
| Lp | zawodnik | kraj | przybytek | pkt. | wpś |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Tomofumi Naitō | Japonia | 113 | 286 | 24 |
| 2 | Naoki Nakamura | Japonia | 110 | 495 | 12 |
| 3 | Gregor Deschwanden | Szwajcaria | 100 | 374 | 19 |
| 4 | Anže Lanišek | Słowenia | 98 | 927 | 6 |
| 5 | Antti Aalto | Finlandia | 92 | 308 | 23 |
| 6 | Maximilian Ortner | Austria | 91 | 390 | 18 |
| 7 | Niko Kytösaho | Finlandia | 85 | 315 | 22 |
| 8 | Stefan Embacher | Austria | 66 | 858 | 7 |
| 9 | Ren Nikaidō | Japonia | 58 | 997 | 4 |
| 10 | Daniel Tschofenig | Austria | 50 | 1049 | 3 |
| Kacper Tomasiak | Polska | 16 | 391 | 17 | |
| Paweł Wąsek | Polska | 9 | 64 | 42 | |
| Maciej Kot | Polska | 8 | 87 | 39 | |
| Kamil Stoch | Polska | 3 | 185 | 29 | |
| Piotr Żyła | Polska | 0 | 160 | 31 | |
| Dawid Kubacki | Polska | 0 | 54 | 43 | |
| Aleksander Zniszczoł | Polska | 0 | 3 | 71 | |
| Klemens Joniak | Polska | 0 | 2 | 72 | |
No spójrzcie tylko. Najlepiej punktującymi zawodnikami weekendu byli dwaj Japończycy. Może by się i zgadzało, tylko że to nie są Kobayashi i Nikaidō, tylko Naitō i Nakamura. Ogólnie wśród najlepszej dziesiątki weekendu jest tylko czterech przedstawicieli najlepszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Przy czym trzech z nich na trzech ostatnich miejscach. Oslo.
| Poczet Podiumowiczów 15.03.2026 | |||||||
| Lp | zawodnik | kraj | 1. | 2. | 3. | suma | wpś |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Domen Prevc | Słowenia | 13 | 5 | 2 | 20 | 1 |
| 2 | Daniel Tschofenig | Austria | 3 | 2 | 1 | 6 | 3 |
| 3 | Anže Lanišek | Słowenia | 3 | 2 | 0 | 5 | 6 |
| 4 | Ryōyū Kobayashi | Japonia | 2 | 2 | 4 | 8 | 2 |
| 5 | Ren Nikaidō | Japonia | 1 | 4 | 2 | 7 | 4 |
| 6 | Philipp Raimund | Niemcy | 1 | 1 | 4 | 6 | 5 |
| 7 | Stefan Kraft | Austria | 1 | 1 | 1 | 3 | 10 |
| 8 | Gregor Deschwanden | Szwajcaria | 1 | 0 | 0 | 1 | 19 |
| 9 | Tomofumi Naitō | Japonia | 1 | 0 | 0 | 1 | 24 |
| 10 | Stephan Embacher | Austria | 0 | 3 | 3 | 6 | 7 |
| 11 | Jan Hörl | Austria | 0 | 3 | 0 | 3 | 8 |
| 12 | Felix Hoffmann | Niemcy | 0 | 1 | 3 | 4 | 9 |
| 13 | Naoki Nakamura | Japonia | 0 | 1 | 2 | 3 | 12 |
| 14 | Manuel Fettner | Austria | 0 | 0 | 1 | 1 | 11 |
| 15 | J.A.Forfang | Norwegia | 0 | 0 | 1 | 1 | 13 |
| 16 | Wladimir Zografski | Bułgaria | 0 | 0 | 1 | 1 | 16 |
| 17 | Jonas Schuster | Austria | 0 | 0 | 1 | 1 | 21 |
| 18 | Antti Aalto | Finlandia | 0 | 0 | 1 | 1 | 23 |
| 19 | Karl Geiger | Niemcy | 0 | 0 | 1 | 1 | 30 |
Co to się tu porobiło ostatnio w tej tabelce. Jeszcze 28 lutego mieliśmy wśród zwycięzców przedstawicieli trzech krajów, a wśród podiumowiczów - czterech. 2 tygodnie później mamy pięciu z triumfem, a ośmiu z "pudłem". Niechże figlarny Eol pomoże w Vikersund stanąć na podium Tomasiakowi i Foubertowi i będę przeszczęśliwy. Zwróćmy też uwagę na fakt, że wśród zwycięzców mamy trzech Japończyków. Normalnie jakby wróciły czasy "Samurajów" z końcówki zeszłego tysiąclecia. Słowenia i Austria mają po dwóch, a Niemcy i Szwajcaria - jednego. Za to Austriacy mają aż sześciu zawodników, którzy tej zimy stawali na podium. I stawali w sumie 20 razy. My mamy trzech, którym udało się wbić do czołowej "10". W sumie 9 razy. No ale my przywieźliśmy z Cortiny 3 medale (albo 4, licząc inaczej), a Austria 1 (albo licząc inaczej 2). Niepojęte.
| Plastikowa Kulka 15.03.2026 | ||||
| Lp | zawodnik | kraj | liczba | wpś |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Aleksander Zniszczoł | Polska | 12 | 71 |
| 2 | Jewhen Marusiak | Ukraina | 10 | 53 |
| 3 | Giovanni Bresadola | Włochy | 10 | 52 |
| 4 | Karl Geiger | Niemcy | 10 | 30 |
| 5 | Gregor Deschwanden | Szwajcaria | 10 | 19 |
| 6 | Kevin Bickner | USA | 7 | 36 |
| 7 | Luca Roth | Niemcy | 6 | 62 |
| 8 | Sakutaro Kobayashi | Japonia | 6 | 48 |
| 9 | Dawid Kubacki | Polska | 6 | 43 |
| 10 | Maciej Kot | Polska | 6 | 39 |
| 11 | H.E.Granerud | Norwegia | 6 | 25 |
| 12 | Jørgen Oliver Strøm | Norwegia | 5 | 72 |
| 13 | Jarkko Maatta | Finlandia | 5 | 64 |
| 14 | Roman Koudelka | Czechy | 5 | 49 |
| 15 | Paweł Wąsek | Polska | 5 | 42 |
| 16 | Ilja Miziernych | Kazachstan | 5 | 41 |
| 17 | Yukiya Satō | Japonia | 5 | 32 |
| 18 | Kamil Stoch | Polska | 5 | 29 |
| 19 | Timi Zajc | Słowenia | 5 | 27 |
| 19 | Tomofumi Naitō | Japonia | 5 | 24 |
| 21 | Antti Aalto | Finlandia | 5 | 23 |
| 22 | Niko Kytösaho | Finlandia | 5 | 22 |
| 23 | Maximilian Ortner | Austria | 5 | 18 |
Olek Zniszczoł wrócił do skakania i z miejsca umocnił się na prowadzeniu. Naitō jest i w tej tabelce, ale niżej, niż w podiumowej. Reguły klasyfikacji znajdziecie w tym felietonie.
Cytat zupełnie na temat:
"I'm not doing this shit here"
Philipp Raimund

Cytat zupełnie nie na temat:
"It's the shame, it's the pain, something I can't explain
It's a noise, it's a voice, and it screams in my brain
It's a curse and it hurts, but I just keep going
I lean into the storm, it's the way I was born"
Lzzy Hale
Weekend w ponurym, wietrzym, mglistym Oslo odhaczony. Weekend pełen niespodzianek. Ale chyba zgodzimy się wszyscy, że niespodzianki niespodziankami, ale przydałoby się trochę więcej sportu i sprawiedliwej rywalizacji. Za tydzień skaczemy nadal w Norwegii, czekają nas loty w Vikersund. A w Vikersund tylko dwie rzeczy są pewne. Kibiców będzie więcej, a skoki będą dłuższe. Co Wy byście zrobili bez takiego autorytetu jak ja.
Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.
***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.
P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.

-
LewReteni stały bywalec
Jak narazie Norwegowie mają tyle samo indywidualnych podiów co Finowie.
-
Asdero stały bywalec
Klasyfikacje największych szczęśliwców i pechowców wiatrowych - sezon 2025/26
No cóż, przynajmniej było ciekawie, bo to że przeliczniki niezbyt oddawały rzeczywistość w Oslo jest raczej oczywiste.
Klasyfikacje pokazują o ile mniej lub więcej punktów za wiatr otrzymał dany zawodnik w porównaniu do średnich punktów za wiatr przyznanych w seriach konkursowych (tzn. konkursy indywidualne, drużynowe, duety, mixty (w przypadku mixtów do średniej serii zliczam tylko punkty mężczyzn)), w których dany zawodnik został sklasyfikowany.
TOP10 szczęśliwców PŚ w 🇳🇴 Oslo:
1. 🇩🇪 GEIGER Karl -11,1
2. 🇳🇴 SUNDAL Kristoffer Eriksen -10,5
3. 🇩🇪 HOFFMANN Felix -6,9
4. 🇨🇭 AMMANN Simon -6,3
5. 🇺🇸 BICKNER Kevin -6
6. 🇦🇹 ORTNER Maximilian -5,5
7. 🇳🇴 GRANERUD Halvor Egner -4,2
8. 🇦🇹 FETTNER Manuel -4
9. 🇸🇮 PREVC Domen -3,8
10. 🇸🇮 MOGEL Zak -3,3
TOP10 pechowców PŚ w 🇳🇴 Oslo:
1. 🇳🇴 STROEM Joergen Oliver +12
2. 🇸🇮 OBLAK Rok +8,1
3. 🇳🇴 JOERGENSEN Sindre Ulven +7,8
4. 🇵🇱 WĄSEK Paweł +6,5
5. 🇯🇵 KOBAYASHI Ryoyu +5,4
6. 🇳🇴 FORFANG Johann Andre +5,4
7. 🇫🇷 CHERVET Jules +4,9
8. 🇫🇮 NOUSIAINEN Eetu +4,6
9. 🇨🇭 KESSELI Juri +4,6
10. 🇳🇴 GUNDERSRUD Adrian Thon +4,3
Czołówka klasyfikacji generalnej szczęśliwców:
1. 🇯🇵 NIKAIDO Ren -52,6
2. 🇫🇷 FOUBERT Valentin -50,4
3. 🇪🇪 AIGRO Artti -42,7
4. 🇨🇭 TRUNZ Felix -41,3
5. 🇵🇱 KUBACKI Dawid -28,5
6. 🇨🇦 BOYD-CLOWES Mackenzie -25,9
7. 🇮🇹 INSAM Alex -24,8
8. 🇹🇷 IPCIOGLU Fatih Arda -24,6
9. 🇰🇿 VASSILYEV Danil -23,9
10. 🇺🇸 BICKNER Kevin -23,7
Czołówka klasyfikacji generalnej pechowców:
1. 🇵🇱 TOMASIAK Kacper +63,4
2. 🇩🇪 PASCHKE Pius +54,5
3. 🇯🇵 SATO Yukiya +52,6
4. 🇳🇴 LINDVIK Marius +38,3
5. 🇳🇴 GRANERUD Halvor Egner +36,1
6. 🇳🇴 FORFANG Johann Andre +32
7. 🇦🇹 FETTNER Manuel +31,9
8. 🇨🇭 KESSELI Juri +30,8
9. 🇳🇴 SUNDAL Kristoffer Eriksen +30,4
10. 🇯🇵 NAITO Tomofumi +26,5 -
Filigranowy_japonczyk profesor
@FanKamilaStocha
A czemu nie lubisz? Mnie zawsze śmieszy jak ktoś pisze, że kogoś nie lubi bez żadnego konkretnego powodu bo tak i chvj xd.
-
FanKamilaStocha stały bywalec
A ja nie lubię tego Naito, chyba jestem jedynym osobnikiem w uniwersum, który za nim nie przepada.
-
SzeskaFanStocha doświadczony
Ludzie! Nie łudźcie się, że jeśli Finlandia nas przegoni w PN to coś się zmieni. Dka leśnych dziadków z PZN Finlandia jeszcze parę lat temu zdobywała PN, a poza tym to mocna nacja jest.
-
King profesor
@Kolos
Obiekty nie dla niego. Już widzę jak w ten weekend Wąsek czy Zniszczoł przekroczą 200m, bo tylko wtedy można by powiedzieć, że są lepsi. Pewności i tak nie ma, bo Joniak swój rekord życiowy śrubował i obecnie jest to chyba 197 m? Jakby dostał szansę w Vikersund jestem pewny, że 200 by pękło.
-
Pavel profesor
Jeżeli chodzi o logistykę to treneiro tłumaczył, że sprzęt im organizator zabiera bezpośrednio z Oslo na mamuta.
Czy dałoby się skład zmienić? Bez problemu. Czy byłoby to mieszanie herbaty bez cukru licząc, że od tego stanie się słodsza? Bezapelacyjnie.
Oczywiście mógłby jechać ten Joniak, klepnąć 189m i wrócić do domu. Pewnie Olo, Wąsek, Kot czy Stoch lepsi nie będą. Czy to coś zmieniłoby w sytuacji polskiej kadry? Totalnie nic.
Krzak i Niżnik? Oni na obecnym etapie sezonu są za słabi na PK. Masz drugi sort Kazachów, możemy udawać że to nasza wyborowa ekipa, efekt ten sam.
Wolny ;) Idealny przykład, że u nas najlepszy jest ten, który akurat nie skacze i nie miał jeszcze okazji się zblaźnić. Coś jak środkowy obrońca w kadrze kopanej, póki nie jest powołany to jest najlepszy, gorzej jak w końcu trafi do składu ;)
Mam wrażenie, że sztab ma już dosyć tego sezonu i najchętniej po IO by to skończyli. Chcą od bębnić te zawody i tyle, stąd zapewne brak chęci do roszad ;) -
Pavel profesor
" Ale po tym srebrnym medalu jakby Helwetowi skrzydła u ramion urosły."
Kolego, ale w tym nędznym sezonie to chociaż tego medalu Tomasiakowi nie odbieraj ;) -
Kolos profesor
Cóż, nie zgadzam się co do składu na Vikersund -po prostu nie ma nikogo innego sensownego, żeby tam startował.
Klemens Joniak? Startował w Oberstdorfie i Tauplitz i widać, że mamucie skocznie to jeszcze obiekty nie dla niego.
-
KazakhstanPower doświadczony
w tabelce podiumowiczow brakuje Ortnera
-
Wojciechowski profesor
SKOK ROKU 2026 – klasyfikacja po Oslo
Kolejny odcinek Skoku Roku – sumujemy odległości ze wszystkich oficjalnie zaliczonych prób w konkursach indywidualnych PŚ w 2026 roku.
Na liście 93 zawodników (w Oslo przybyło 4). Maksymalnie można było zaliczyć dotąd 26 prób – najbliżej tego byli Ortner, Forfang, Schuster i Sundal, który stracili po jednym skoku.
Co tu się dzieje, to głowa mała. W cztery niepełne konkursy Prevc roztrwonił 228 m ze swojej ogromnej przewagi, nawet jeśli wciąż prowadzi wyraźnie, bo i peleton bardzo chwiejny. Wobec wpadki Forfanga na 2. miejsce wysunął się Ortner, który tę pozycję zawdzięcza przede wszystkim regularnością, a nie nadzwyczajnym próbom.
Pierwszą „10” opuścił gapcioch Foubert, wrócił do niej ponownie Fettner. W Oslo najdalej skakali Nakamura, Ortner oraz ex aequo Aalto i Kytösaho. Kwartet nie do wytypowania!
Oto 20 najlepszych i wszyscy Polacy. W nawiasie zmiana pozycji w porównaniu z Lahti.
..1 🇸🇮 Prevc ---............ 3636,0 .. 24
..2 🇦🇹 Ortner -............. –139,0 .. 25 .. (+1)
..3 🇳🇴 Forfang -........... –151,5 .. 25 .. (–1)
..4 🇦🇹 Tschofenig ....... –154,5 .. 24 .. (+1)
..5 🇯🇵 Kobayashi R. --- –161,5 .. 24 .. (–1)
..6 🇦🇹 Schuster --........ –171,5 .. 25
..7 🇳🇴 Sundal -............ –173,5 .. 25
..8 🇦🇹 Embacher ........ –401,5 .. 22 .. (+1)
..9 🇩🇪 Raimund .......... –454,0 .. 22 .. (–1)
10 🇦🇹 Fettner ----........ –477,0 .. 23 .. (+1)
11 🇫🇷 Foubert ---........ –673,5 .. 21 .. (–1)
12 🇩🇪 Geiger -............. –685,5 .. 21 .. (+1)
13 🇦🇹 Kraft ................. –816,0 .. 20 .. (+2)
14 🇸🇮 Lanišek ............ –859,0 .. 20 .. (+3)
15 🇳🇴 Lindvik ---......... –861,5 .. 19 .. (–3)
16 🇯🇵 Nakamura --..... –905,5 .. 19 .. (+2)
17 🇨🇭 Deschwanden - –933,0 .. 19 .. (+2)
18 🇳🇴 Granerud -........ –945,0 .. 20 .. (–4)
19 🇨🇭 Hauswirth --..... –958,5 .. 19 .. (–3)
20 🇺🇸 Bickner ............ –997,0 .. 19
.......
28 🇵🇱 KOT ---............ –1303,5 .. 19 .. (+1)
32 🇵🇱 TOMASIAK -.... –1512,5 .. 17 .. (+4)
41 🇵🇱 STOCH -.......... –1957,5 .. 12
42 🇵🇱 KUBACKI ---.... –1980,5 .. 13 .. (–3)
45 🇵🇱 ŻYŁA ---........... –2191,5 .. 10 .. (–1)
57 🇵🇱 WĄSEK ........... –2634,0 .... 8 .. (–1)
61 🇵🇱 ZNISZCZOŁ .... –2923,5 .... 6 .. (+1)
65 🇵🇱 JONIAK -......... –3040,0 .... 5 .. (–4)
Najdłuższy skok:
• mamucie ... 245,5 m ... Prevc, Kulm
• duże --........ 155,0 m ... Prevc, Willingen
Najkrótszy skok:
• duże --.......... 85,5 m ... ŻYŁA, Willingen
• mamucie ... 129,0 m ... Miziernych, Kulm
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
- Zanim zadasz pytanie na forum - zobacz czy poniżej ktoś już nie dał na nie odpowiedzi.
- Redakcja serwisu Skijumping.pl zastrzega sobie prawo do usuwania oraz modyfikowania komentarzy łamiących regulamin - nie związanych z tematem newsa, zawierających obraźliwe treści, atakujących osoby publiczne (a w szczególności zawodników, trenerów, działaczy, polityków), napisanych wulgarnym językiem, spamu, powielania treści newsa itp.
- Zabrania się reklamowania innych stron, blogów itp.
- Forum to miejsce na przemyślane wypowiedzi i opinie. Komentarze o zerowej wartości merytorycznej typu "Ammann Słabo, Stoch - 125m, co tu tak cicho, czemu nie skaczą" - również będą usuwane.
- Komentarze powinny być rzeczowe, napisane poprawnie językowo i bez rażących błędów ortograficznych.
- Zapytania, opinie i uwagi skierowane do redaktorów serwisu Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres email. Nasi redaktorzy nie czytają wszystkich komentarzy, często mogą więc wcale nie odpowiedzieć. Zapytania, opinie i uwagi skierowane do moderatorów forum Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres admin@skijumping.pl. na forum będą one kasowane.
- Wszystkich użytkowników forum, prosimy o kulturalną dyskusję. Do rozwiązywania wszelkich sporów i kłótni służy email lub inne środki komunikacji.
- Aby uniknąć bałaganu i nieporozumień, zabrania się tworzenia i korzystania użytkownikom z więcej niż jednego konta/nicka oraz podszywania się pod innych użytkowników, poprzez tworzenie bardzo podobnych nazw/nicków. W przypadku wykrycia takiego działania, konta będą kasowane, a w skrajnym przypadku (nagminne tworzenie kolejnych kont), użytkownik banowany.
- Wszelkie komentarze, atakujące bezpośrednio poszczególnych użytkowników (w tym także oskarżenia o pisanie pod wieloma nickami), moderatorów lub redaktorów, będą bezzwłocznie usuwane, podobnie jak spory między użytkownikami, nie mające nic wspólnego z tematem artykułu. Konta użytkowników, którzy obrażają moderatorów, administratorów, bądź atakują Redakcję Skijumping.pl, mogą być blokowane.
- Wszelkie narzekania na to, że komentarze są "bezpodstawnie" usuwane, będą również kasowane. Jeśli ktoś uważa, że jego komentarz był zgodny z regulaminem, a mimo to został usunięty, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Jeśli uważasz, że dany użytkownik nagminne łamie regulamin, wywołuje kłótnie i utrudnia dyskusję w komentarzach, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania wpisów bądź blokowania użytkowników, którzy używają niecenzuralnego języka, nagminnie wywołują konflikty, spory oraz prowokują innych uczestników forum do kłótni.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania kont użytkowników, których pseudonimy zawierają wulgaryzmy lub brzmią podobnie do niecenzuralnych słów.
- Redakcja nie ponosi odpowiedzialności, w przypadku, gdy adres IP zablokowanej osoby, jest adresem całej sieci lokalnej. Ewentualne cofnięcie blokady może nastąpić jedynie w przypadku, gdy winny użytkownik zaprzestanie szkodliwych działań na forum.
- Redakcja nie odpowiada za treści i opinie prezentowane przez użytkowników forum. Jeśli wypowiedzi naruszają prawo, ich autorzy mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
- W przypadku "bana" użytkownika, zabronione jest tworzenie nowego konta, przez 7 dni od momentu blokady konta.
- W przypadku nagminnego łamania regulaminu forum oraz ogólnych zasad dobrego wychowania, Redakcja zastrzega sobie prawo do powiadomienia odpowiednich służb, wraz ze wszystkimi posiadanymi danymi użytkownika (adres IP, logi, dane kontaktowe).
























Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu
Zaloguj się