Okiem Samozwaczego Autorytetu: "Bambi Marzyciel, Potwór Miażdżyciel, Naito rekordzista"

  • 2026-03-02 00:07

Dwa konkursy, dwa oblicza skoków. Niedziela na Kulm różniła się od soboty na Kulm niczym zachód słońca na Malediwach od listopadowej nocy na dworcu w Grudziądzu. Sobotni miał jednego antybohatera, niedzielny trzech bohaterów i atrakcji co niemiara.

W sobotę mieliśmy do czynienia z niezwykle niestrawnym widowiskiem. Delegat techniczny Aljosa Dolhar zabił wszelkie emocje. Jury pod jego przewodnictwem zupełnie sobie nie radziło z ustawieniem belki, gdy wiatr wiał w plecy. W niedzielę wiatr wiał pod narty i jury poradziło sobie znacznie lepiej. Belka ustawiona została tak, że skoczkowie latali daleko i pięknie. Mogliśmy podziwiać nie tylko mnóstwo imponujących, emocjonujących skoków, nie tylko doczekaliśmy się wreszcie lotów poza HS, ale przede wszystkim pobity został dziesięcioletni już rekord skoczni. Brat odebrał go bratu. Bywa i tak w pięknym sporcie.

Potwór Miażdżyciel

Ozdobą niedzielnego konkursu były przede wszystkim skoki Domena Prevca i Stephana Embachera. Zresztą w sobotę kwestia zwycięstwa też rozstrzygnęła się między nimi. Przy czym akurat w sobotę zwycięstwo Domenatora wcale nie było takie pewne. Jednak w pierwszym dniu rywalizacji niesmak z poziomu sportowego zawodów sprawił, że nawet ta emocjonująca rywalizacja była nieco mniej emocjonująca. W niedzielę na półmetku zapewne już mało kto liczył na zwycięstwo Austriaka, ale za to ich skoki naprawdę robiły wielkie wrażenie. Ostatecznie w obu konkursach Potwór Miażdżyciel zmiażdżył marzenia Bambiego Marzyciela. W sobotnim o mały figiel. W niedzielę z potężną przewagą 24,8 punktu.

Z potężną przewagą i w pięknym stylu. Domen bowiem odebrał swojemu bratu rekord skoczni w Tauplitz-Bad Mittendorf, poprawiając go z 244 na 245,5 metra. Teraz do najmłodszego z Prevców należą rekordy Velikanki, Kulm i skoczni Heiniego Klopfera w Oberstdorfie. Z czynnych mamutów tylko rekord Vikkersundbakken jeszcze ma innego rekordzistę - Stefana Krafta. Ale spokojnie, zawody w Vikersund za 3 tygodnie. Swoją drogą jak właściciel skoczni chce zaoszczędzić na tabliczce upamiętniającej rekord, to nie musi stawiać nowej. Przemalować w dacie rocznej jedynkę na dwójkę, Petera na Domena, zmazać "4" namalować "5,5" i  cześć pieśni. A dokładając dwa austriackie zwycięstwa do czterech bezpośrednio sprzed Igrzysk, Domenator wbił się do ekskluzywnego klubu skoczków, którzy wygrali 6 pucharowych konkursów z rzędu.  Jest ich teraz  - nomen domen - sześciu. 

                                                     Zawodnicy z 6 zwycięstwami z rzędu
zawodnik kraj sezon skocznie
Janne Ahonen Finlandia 2004/2005 Harrachov, Engelberg (2), Oberstdorf, Ga-Pa, Innsbruck
Matti Hautamäki Finlandia 2004/2005 Pragelato, Lahti, Kuopio, Lillehammer, Oslo, Planica
Thomas Morgenstern Austria 2007/2008 Ruka, Trondheim (2), Villach (2), Engelberg
Gregor Schlierenzauer Austria 2008/2009 Zakopane, Whistler (2), Sapporo, Willingen, Klingenthal
Ryōyū Kobayashi Japonia 2018/2019 Engelberg, Oberstdorf, Ga-Pa, Innsbruck, Bischofshofen, Predazzo
Domen Prevc Słowenia 2025/2026 Sapporo (2), Willingen (2), Kulm(2)

Jako aneks do tabelki dorzucę informację dla tych, którzy skoki oglądają trochę krócej ode mnie. W sezonie 2000/2001 Adam Małysz zaliczył 5 zwycięstw z rzędu, ale gdyby nie upadek w pierwszej serii w Hakubie, mogłoby być 8, co oznaczałoby nie pobity do dzisiaj rekord. Co prawda Orzeł z Wisły w pierwszej serii, upadając, nie skoczył najdalej, ale przecież bez szwanku na mięśniach i mentalu mógł w drugiej serii odrobić stratę do liderującego Martina Schmitta. Nie takie rzeczy tamtej zimy robił fenomenalny Polak. 

Ale wróćmy do Prevca. W Bad Mittendorf Słoweniec dorzucił do swojego dorobku 200 punktów i na 8 konkursów przed końcem sezonu ma ich 1814. Zajmujący drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Smok z 1053 punktami pozostał jedynym, który ma jeszcze matematyczne szanse na Kryształową Kulę. Zatem w sobotę w Lahti Słoweniec stanie przed dwoma wyzwaniami. Pierwsze - zapewnić sobie Puchar i zarazem Wielki Szlem w skokach. Drugie - jako pierwszy skoczek w historii wygrać 7 konkursów z rzędu. Do pierwszego wystarczy mu wygrać z Japończykiem, lub w planie minimum nie stracić do niego więcej, niż 39 punktów. Do drugiego - jak zapewne domyśliliście się, Moi Drodzy Czytelnicy (a przecież ja mam czytelników na bardzo wysokim poziomie intelektualnym) - potrzebne mu będzie zwycięstwo. 

Bambi Marzyciel

Weekend na Kulm miał jeszcze jednego bohatera. Oprócz Domena oraz Stephana Embachera, który jako jedyny dzielnie stawił czoła niesamowitemu Słoweńcowi, wielkie oklaski należą się Tomofumi Naito. Co ten facet zrobił, to głowa mała. Przecież takie historie nie zdarzają się nawet w filmach. Japończyk dotarł do Austrii z opóźnieniem, spowodowanym wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. Spóźnił się na piątkowe kwalifikacje i nie wziął udziału w pierwszym konkursie. W dodatku na zawody nie dotarł jego sprzęt. Niewiele brało i Naito nie zadebiutowałby w lotach. Tak. 33-letni Tomofumi po raz pierwszy wystąpił na skoczni mamuciej w tę niedzielę. Na pożyczonych od Julesa Cherveta nartach. I co ten zestresowany turbulentną podróżą Japończyk w wieku chrystusowym, debiutujący na tak wielkim obiekcie na pożyczonych nartach, które wpiął pierwszy raz w życiu, zrobił? Otóż ten kosmita w każdym ze swoich trzech skoków (no co do pierwszego to dość oczywiste) pobił swój rekord życiowy, śrubując go do 242,5 metra i zajął najwyższe w karierze, czwarte miejsce, ze stratą 0,3 punktu do podium! Ludzie Kochani!!! Trzy rekordy życiowe jednego dnia! Najwyższe miejsce w karierze! 242,5 metra! W ten weekend tylko jeden człowiek i tylko raz skoczył dalej, pisałem o tym powyżej. Swoją droga ciekawe, czy Naito odda teraz Francuzom te narty. Ja bym je odkupił. Jak nie po to,  by dalej w nich startować (przed nami jeszcze loty w Norwegii i Słowenii!) to chociaż na pamiątkę. Nie mogę się też doczekać kolejnych startów Tomofumiego na mamutach. Przesadziłbym, twierdząc, że rekord życiowy 242,5 metra to tylko jakaś ścisła światowa czołówka. Tyle, lub więcej, skoczyło już ponad czterdziestu skoczków. Ale to jest potężny wynik.

Pan Niespodzianka

Po tak udanych dla nas Igrzyskach w Cortinie pozostały już tylko wspomnienia. Powróciła pucharowa rzeczywistość i walnęła nas jak obuchem. Osobiście nie spodziewałem się po tych zawodach niczego, tym bardziej, że Kacper Tomasiak został w Polsce, by przygotowywać się do Mistrzostw Świata Juniorów. I przy okazji być fetowanym i zapraszanym na różne fety i capstrzyki. Oby tego nie było zbyt wiele. Tak czy owak, nie spodziewałem się za dużo, ale i tak poczułem się delikatnie rozczarowany. No żeby srebrny medalista w duetach aż tak słabo się spisał ledwie w dwa tygodnie po tak pięknych skokach? Koniec końców w sobotę polskiego honoru bronił osamotniony Kamil Stoch a w niedzielę osamotniony Piotr Żyła. Ten drugi z nieco lepszym skutkiem. Ale rzecz w tym, że dwaj najstarsi z naszej kadry. Ten występ na Kulm pokazuje jakim ewenementem, jaką anomalią, jakim wręcz cudem były dla nas te włoskie igrzyska. Zupełnie odwrotnie jest z Austriakami. Andreas Widhölzl wpisał się w starą, dobrą, austriacką szkołę kompletnego schrzanienia przygotowań do Olimpiady. Pierwsze zawody po imprezie sezonu i Austriacy zajmują miejsca 2-5. Kolejnego dnia - kolejne podium. Aż trudno w to uwierzyć. 

Chciałbym jeszcze odnotować kolejną dyskwalifikację Benjamina Østvolda. Jeśli wierzyć Wiktorowi Marczukowi - dziewiętnastą w karierze. 

A oprócz tego rekord Kazachstanu - 219 metrów. No i fakt, że Domen Prevc został liderem pucharu świata w lotach i jeśli nie zgranie tej zimy również i tego trofeum, to kaktusy wyrosną mi na obu dłoniach. I zakwitną lilią, a potem będą z nich kasztany. 

                               Czołówka weekendu
Lp zawodnik kraj przybytek pkt. wpś
1 Domen Prevc Słowenia 200 1814 1
2 Stephan Embacher Austria 160 775 7
3 J.A.Forfang Norwegia 80 374 14
4 Daniel Tschofenig Austria 74 819 4
4 Andreas Wellinger Niemcy 74 203 28
6 Jonas Schuster Austria 69 322 19
7 Ryōyū Kobayashi Japonia 64 1053 2
8 Naoki Nakamura Japonia 62 377 13
9 Philipp Raimund Niemcy 55 798 5
9 Maximilian Ortner Austria 55 247 20
  Piotr Żyła Polska 26 151 30
  Kamil Stoch Polska 8 156 28
  Kacper Tomasiak Polska 0 342 14
  Maciej Kot Polska 0 76 36
  Dawid Kubacki Polska 0 54 39
  Paweł Wąsek Polska 0 54 39
  Aleksander Zniszczoł Polska 0 3 66
  Klemens Joniak Polska 0 2 67

200 punktów w ten weekend, 600 w ostatnich trzech. Tak tylko mówię.

           Poczet Podiumowiczów 02.03.2026
Lp zawodnik kraj 1. 2. 3. suma wpś
1 Domen Prevc Słowenia 13 4 2 19 1
2 Anže Lanišek Słowenia 3 1 0 4 6
3 Ryōyū Kobayashi Japonia 2 2 3 7 2
4 Daniel Tschofenig Austria 2 1 1 4 4
5 Ren Nikaidō Japonia 1 4 2 7 3
6 Stefan Kraft Austria 1 1 1 3 10
7 Jan Hörl Austria 0 3 0 3 8
8 Philipp Raimund Niemcy 0 1 4 5 5
9 Felix Hoffmann Niemcy 0 1 3 4 9
10 Stephan Embacher Austria 0 3 2 5 7
11 Naoki Nakamura Japonia 0 1 0 1 13
12 Manuel Fettner Austria 0 0 1 1 11
13  J.A.Forfang Norwegia 0 0 1 1 14
14 Jonas Schuster Austria 0 0 1 1 19
15 Karl Geiger Niemcy 0 0 1 1 32

No i doczekali się Norwegowie pierwszego tej zimy indywidualnego podium. I jestem wyjątkowy zirytowany faktem, że oszust od sznurków w nogawkach sprzątnął je Tomofumiemu o 0,3 punktu. 

            Plastikowa Kulka 02.03.2026
Lp zawodnik kraj liczba wpś
1 Aleksander Zniszczoł Polska 11 66
2 Giovanni Bresadola Włochy 10 50
3 Karl Geiger Niemcy 10 32
4 Gregor Deschwanden Szwajcaria 10 24
5 Kevin Bickner USA 7 37
6 Luca Roth Niemcy 6 56
7 Sakutaro Kobayashi Japonia 6 44
8 H.E.Granerud Norwegia 6 21
9 Jarkko Maatta Finlandia 5 61
10 Jewhen Marusiak Ukraina 5 53
11 Ilja Miziernych Kazachstan 5 47
12 Roman Koudelka Czechy 5 45
13 Paweł Wąsek Polska 5 40
14 Maciej Kot Polska 5 38
15 Antti Aalto Finlandia 5 28
16 Kamil Stoch Polska 5 28
17 Niko Kytosaho Finlandia 5 27
18 Tomofumi Naito Japonia 5 26
19 Timi Zajc Słowenia 5 22
20 Maximilian Ortner Austria 5 20

Regulamin Plastikowej Kulki znajdziecie w tym felietonie.

Cytat zupełnie na temat:
"- Po tych euforycznych, szczęśliwych dla nas igrzyskach olimpijskich, przychodzi tak zimny prysznic, że nie wiemy, jak się po nim wysuszyć. - No - wystawić na słońce, bo szczęśliwie operuje dosyć mocno."
Michał Korościel i Igor Błachut

Cytat zupełnie nie na temat:
"Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić."
Harlan Coben

I tak odhaczyliśmy pierwszy weekend w ramach pucharu świata w lotach. Za tydzień puchar świata wraca na skocznię dużą, w Lahti. Ale wcześniej, bo już w czwartek, czekają nas mistrzostwa świata juniorów. W rolach faworytów Kacper Tomasiak i Stephan Embacher. Ale skoki to skoki i kto wie, czy nie pogodzi ich jakiś Felix Trunz albo jaki inny Ilja Miziernych. Na takiej imprezie nic nie jest pewne.

Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.

***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.

P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.


Marcin Hetnał, źródło: Informacja własna
oglądalność: (492) komentarze: (6)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kolos profesor

    "Tomofumi po raz pierwszy wystąpił na skoczni mamuciej w tę niedzielę"

    I kolejny, bardzo , bardzo , bardzo gruby błąd!!

    Tomofumi Naito debiutował na skoczni mamuciej podczas Mistrzostw Świata w lotach w Oberstdorfie. Zdobył nawet złoto z kolegami w drużynie.

  • Kolos profesor

    "Japończyk dotarł do Austrii z opóźnieniem, spowodowanym wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie"

    No akurat nie bardzo.

    Lot Naito (i Nikaido też) odwołano jeszcze na dość długo przed wybuchem wojny w Iranie. A potem szczęśliwie Tomofumi ominął trasę przez Dubaj.

    W jego akurat przypadku niepokoje na bliskim wschodzie nie miały żadnego wpływu na sytuację i spóźnienie.

  • Odlotowo_4567 doświadczony

    Mam nadzieję, że jeśli Kacper Tomasiak ma coś odpuścić na MŚJ to niekoniecznie drużynówkę, po to, żeby wystąpić podczas PŚ w Lahti. Pomysły trenera pomysłami trenera, ale myślę, że Kacper będzie bardzo chciał wystartować w konkursie drużynowym z uwagi na kolegów z juniorskiej kadry i młodszego brata, bo może im znacząco pomóc zdobyć medal, nawet ten ze złotego kruszcu. Natomiast lepiej byłoby odpuścić mikst, w którym i tak będzie niezbyt dobrze z uwagi na słabą formę Frączek (na plus, że w ogóle w nim wystąpimy), żeby odpocząć przed drużynówką. O złoto indywidualne będzie ciężko w walce z Embacherem, ale żeby zabierać Kacprowi potencjalny pierwszy w karierze złoty medal MŚJ po to, żeby wysłać go na PŚ w Lahti?

  • Odlotowo_4567 doświadczony
    @Bernat__Sola

    Oj, lądować to się Naito nadal nie nauczył, przynajmniej na mamutach, mimo że jego ostatnie lądowania w Oberstdorfie były dobre, to w Bad Mitterndorf stare demony powróciły. Jedyne co, to teraz już wszystkich przyzwyczaił do swojego stylu i nikt się nie łapie za głowę z przerażenia.

  • Bernat__Sola profesor
    @saliens_fan

    I tak też było. Zresztą Autorytet już wówczas się nim zachwycał:

    "Szczegolnie Naitō. Przyleciał taki koleś w wieku 33 lat zadebiutować na mamucie i wylatuje z tytułem drużynowego mistrza świata. W jeden weekend nauczył się najpierw nie zabić, potem wybijać, potem lecieć, potem lądować a na końcu wygrywać. A przecież oglądając jego pierwsze lądowania człowiek się łapał za głowę z przerażeniem"

  • saliens_fan bywalec

    Wydawało mi się że Naito był w składzie drużyny na MŚ w lotach.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl